Dzisiejszy rozdział też jest dłuższy niż zazwyczaj. Dlaczego? Bo chciałam skończyć w tym miejscu. Gdybym urwała po pięciu, jakoś nielogicznie by to wyszło. Dlatego macie prawie siedem.
Chwaliłam się tym już chyba wszędzie, ale pochwalę się jeszcze raz, bo właściwie czemu miałabym tego nie robić? W pełni zasłużony, mały sukces. Do rzeczy:
Zbetowałam Błękitny Dym i udostępniłam go na fantastyce, gdzie oceniają ludzie, którzy rzeczywiście znają się na pisaniu. Zrobiłam coś podobnego już wcześniej, jakieś 2-3 miesiące po rozpoczęciu Róży, ale wtedy mój tekst został pociśnięty równo. Tym razem jednak dostałam pozytywne opinie. Nie jakieś wybitnie chwalebne, którymi mogłabym się chwalić w CV, ale dostać ocenę "dobre" od ludzi znających się na rzeczy, to jednak jest coś. Przynajmniej dla mnie. I na pewno po raptem półtora roku rozwijania się, podczas którego z "autorki kuroszowego opka" awansowałam na "autorkę opowiadania na motywach Kuroshitsuji". Niby drobna różnica, ale między opkiem i opowiadaniem jest przepaść.
No, więc się pochwaliłam.
Możecie mi pogratulować, bo mnie nie doceniają w domu TT_TT xD.
Tymczasem:
Miłego :*
====================
Michaelis
miał w planach odwiedzenie Anasiego, jednak niespodziewane zbliżenie z
Enepsignos zabrało mu zbyt wiele czasu. Niechętnie to przyznał, ale był
zmuszony odłożyć wizytę u wiernego doradcy na później. Tak naprawdę pod tym
względem nie gonił go czas. Miał świadomość, że szansa na znalezienie luki w
umowie była niewielka, chciał jedynie uzgodnić kwestie związane z zarządzaniem
królestwem po jego śmierci. W prawdzie Michał miał stać się nowym władcą, ale
było kilka sposobów, by narzucić mu kilka praw, dzięki którym piekielna
populacja – chociaż podporządkowana woli nieba – miała szansę przetrwać i żyć
nadzieją, że w przyszłości odnajdzie się śmiałek, który wyrwie władzę z rąk
znienawidzonych gołębi. Dlatego też bez zbędnego użalania się nad sobą opuścił
piekło, otwierając portal nieopodal Tokio, skąd piechotą zamierzał udać się do
księżniczki Hashimoto, by zgodnie z wolą swojej pani doręczyć list.