Idą święta, idą święta... Każda buzia uśmiechnięta. (Nie wiem, z czego to jest, ale snuje się za mną od miesiąca xD)
Z okazji świąt notka będzie dziś prawie stronę dłuższa. (Między innymi dlatego, że się zagapiłam xD)
Z okazji świąt notka będzie dziś prawie stronę dłuższa. (Między innymi dlatego, że się zagapiłam xD)
Również z okazji świąt na końcu znajdziecie arta. Mistrzostwo to to nie jest, bo rysowane przeze mnie, więc nie mogłoby być, ale przyjemnie mi się to robiło i wyszło... No nie tak znowu najgorzej. Uczę się kolorować promarkerami. :P
Z okazji świąt, po raz trzeci, chciałabym Wam życzyć dużo kuroszka, wspaniałych prezentów, mile spędzonego czasu z rodziną, spełnienia marzeń, akceptacji środowiska i dużo zdrowia, bo bez niego wszystko cieszy jakoś mniej.
Z okazji świąt, po raz trzeci, chciałabym Wam życzyć dużo kuroszka, wspaniałych prezentów, mile spędzonego czasu z rodziną, spełnienia marzeń, akceptacji środowiska i dużo zdrowia, bo bez niego wszystko cieszy jakoś mniej.
Mam nadzieję, że uda Wam się osiągnąć wszystko, o czym marzycie i znajdziecie w swoich życiach cele, do których warto dążyć, nadacie im sens, żeby pozostać zapamiętanymi.
I mówię to do wszystkich, również do naiwnych hejterów, które wciąż myślą, że jestem autorką Jelenia wxD
W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi i zasługujemy na szczęście, a już to, że ktoś kogoś nie lubi, bo tak się niefortunnie splotły linię życia, to nie powód, żeby coś komuś odbierać.
W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi i zasługujemy na szczęście, a już to, że ktoś kogoś nie lubi, bo tak się niefortunnie splotły linię życia, to nie powód, żeby coś komuś odbierać.
Pamiętajcie, poznając kogoś, kogo nie lubicie, w zupełnie innej sytuacji, mogłoby się okazać, że zostaniecie dobrymi znajomymi. Dlatego życzę Wam, żebyście wszyscy mieli odwagę nie zamykać się na innych i dostrzec świat od lepszej strony.
No, to teraz chyba starczy tych życzeń, kiepska w to jestem.
Zapraszam na kolejny rozdział, mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Miłego :*
====================
Nie pomagały prośby, przekupywanie
słodkimi przekąskami, ani nawet karcący głos Arthura, który w obliczu
nieznośnego zachowania swojego pana, przejął rolę jego opiekuna i wychowawcy. Blondyn
snuł się korytarzami, wykrzykując dziecięce inwektywy i kopiąc w co drugie
drzwi, nie dawał nikomu spokoju. Nie przejmował się nawet księżniczką, która
zaalarmowana jego głośnym zachowaniem wyszła na korytarz w połowie porannych
przygotowań, by sprawdzić, czy nic mu nie jest. Chłopiec obdarzył ją tylko
krzywym spojrzeniem, wystawił język i pobiegł w głąb korytarza, naprzykrzając
się kolejnej napotkanej osobie.