Nie wiem, jak się ma dzisiejsza beta, bo robiłam ją taka padnięta, że ledwo widziałam na oczy. Tak to jest, jak się ma zaliczenia i pracę i żadna z tych rzeczy nie chce dać mi odpocząć xD. No ale mam nadzieję, że nie będzie tak źle. Ostatnio wydaje mi się, że robię jakoś mniej błędów i mam mniej do poprawiania (zaznaczam: wydaje mi się tylko xDDDD). Więc zdam się na swoją wrodzoną zajebistość i uznam, że zbetowałam wystarczająco xD.
A do końca tomu już bardzo malutko :D.
Cieszycie się?^^
Miłego! :*
PS Tag, jest Polsat, ale nie miałam już siły betować dalej, a i tak ostatnią stronę w zasadzie olałam TT_TT. BO W ŚRODĘ EGZAMIN Z JAPOŃSKIEGO!
===============================
— Król i jego
kontrahentka — szepnął ktoś w tłumie, gdy na wzniesieniu ponad zjednoczonymi
wojskami piekła i nieba pojawił się Kruk, trzymając w ramionach wątłe,
fioletowowłose dziecko, które w milczeniu rozglądało się ciekawsko, jakby nie
rozumiało, że za chwilę zobaczy jeden z najstraszniejszych przelewów krwi, jaki
znała całą historia wszechrzeczy.
Michaelis niósł
swoją panią na sam szczyt, gdzie w towarzystwie Anasiego i Lokiego stała jego
żona. Kiedy Enepsignos usłyszała wiadomość, wzdrygnęła się zdenerwowana, ale
dalej zachowywała zimną krew, udając, że obecność ukochanego wraz z jego
wybranką nie robi na niej żadnego wrażenia. Stała odwrócona przodem do
zbierających się w formacjach wojsk, które u podnóża góry po raz ostatni
ćwiczyły ustawienia na wszelkie ewentualności w walce.